JAK MÓWIĆ BY PIES CHCIAŁ SŁUCHAC

Na początku było słowo..
cóż..w przypadku psa to nie do końca prawda..

MÓJ PIES MNIE (NIE)SŁUCHA

Psy bardzo uważnie nas słuchają. I słyszą co do nich mówimy. Co więcej, przeciętny pies jest w stanie nauczyć się rozróżniać ok 200 słów. I choć nasze psy nie rozumieją znaczenia słów, to uczą się ich rozróżniania w kontekstach w jakich występują i sytuacjach w których są używane. Np. jeżeli przed każdym spacerem opiekun wypowiada do psa święte słowo „SPACER”, to pies szybko uczy się kojarzyć brzmienie tego słowa z tym, co ono zapowiada, dlatego po kilku powtórkach nasz pies już wie, że ten konkretny dźwięk oznacza wyjście z domu. Im bardziej w proces zaangażowane są emocje (a spacer wywołuje przecież lawinę pozytywnych emocji), tym szybciej pies uczy się skojarzenia dźwięku z tym, co ów dźwięk oznacza.
A więc wróćmy do początku..
Co tak naprawdę stanowi informację dla psa kiedy do niego mówimy?
Najważniejsze jest to JAK mówimy dla psa, a dopiero potem CO wypowiadamy. Dla psa nie ma znaczenia czy witając się z nim powiemy do niego „WITAJ KOCHANY PIESKU” czy „CO TAM PASKUDNY WSTRĘCIUCHU”. Ważny jest natomiast sposób w jaki wypowiadamy słowa, jak je intonujemy i jaki niosą ze sobą ładunek emocjonalny, ponieważ nasze emocje psy rozumieją instynktownie.
A zatem oprócz samego słowa, niezwykle istotna jest także jego intonacja, barwa głosu, długość dźwięku i emocja, która informuje psa o naszym nastroju czy zamiarach.
To między innymi dlatego odradza się trening kiedy jesteśmy zmęczeni, podenerwowani czy poirytowani. Jeżeli chcemy przekonać i zachęcić psa do pracy z nami, musimy przekazać jasny i czytelny sygnał, że zaraz będzie działo się coś super extra, co sprawia nam radość i frajdę. Jeżeli natomiast będziemy wysyłać komunikaty grożące, niskim tonem i bez entuzjazmu, to nie tylko zniechęcimy psa do ćwiczeń, ale także możemy wywołać u niego lęk lub obawę. Oczywiście dochodzi tutaj kwestia zbudowania właściwej motywacji, ale o tym innym razem.

MÓJ PIES NIC NIE ROZUMIE

Wiemy już, że psy uczą się znaczenia słów, które wypowiadamy w rożnych kontekstach i sytuacjach. Ale co ciekawe, nasze psy nie tylko uczą się znaczenia pojedyńczych słów, ale także połączenia rzeczownika z czasownikiem np.”IDZIEMY NA SPACER” lub „SZUKAJ PIŁECZKI”. To, co jednak robimy nagminnie, a przed czym należy się wystrzegać to:
zalewanie naszych psów potokiem słów. Mówimy zdecydowanie za dużo i zbyt często powtarzamy komendy, co dla psa jest nic nie wnoszącym szumem i powoduje dezorientację. Nasze psy mają świetny słuch, wielokrotne powtarzanie komendy, nieraz coraz głośniej, nic konstruktywnego nie wniesie. Jeżeli pies nie wykonuje polecenia, to najpewniej nie wie czego od niego oczekujemy, jest już na tyle sfrustrowany, że odmawia współpracy albo nasz ton głosu informuje go o naszym zdenerwowaniu i pies rezygnuje z dalszej interakcji w obawie przed niemiłymi konsekwencjami.
mówiąc do psa na potęgę używamy synonimów, tak jak robimy to mówiąc do innych ludzi. Problem w tym, że dla psa nasz język to przysłowiowa „chińszczyzna”. Skoro wiemy już, że dla psa słowo jest dźwiękiem, to zastanówmy się skąd pies miałby wiedzieć, że słowo „SIAD” jest tym samym co słowo „USIĄDŹ”. Oczywiście, jeżeli stale w komunikacji będziemy stosować te synonimy, to w końcu nasz, bądź co bądź,  inteligentny pies zrozumie, że oznaczają one tą samą czynność, jednak jeżeli chcemy wysyłać psu jednoznacznie komunikaty i skutecznie prowadzić trening, to używajmy dla danej czynności jednego słowa, brzmiącego zawsze tak samo, o podobnej tonacji.

MÓJ PIES NICZEGO SIĘ NIE UCZY

Owszem uczy się..a mówiąc precyzyjnie uczy się wszystkiego, co do niego mówimy oraz ignorowania naszych słów. I tu objawia się kolejny problem. Mamy bowiem tendencję do wnioskowania, że nasze psy same z siebie wiedzą, co oznacza dane słowo, które wypowiadamy (zupełnie jak z samo szkolącymi się owczarkami niemieckimi..). Przykładowo, będąc na spacerze chcemy by pies zaprzestał zabawy i wrócił do nas, rzucamy więc w stronę psa wybrane słowo” CHODŹ”, „DO MNIE” czy dowolnie wybraną inną komendę. Efekt? Pies i owszem usłyszał opiekuna, może nawet odwrócił głowę w jego kierunku, ale nie wie, co to słowo oznacza i czego w związku z tym oczekuje od niego opiekun (nie ma wyrobionego skojarzenia), więc bawi się dalej w najlepsze. Wołamy więc po raz kolejny..i kolejny. CO uzyskujemy w efekcie? Psa, który skojarzył słowo pozytywnie (wszak bawi się w najlepsze), ale zupełnie nie kojarzy się ono  psu z opiekunem, a już na pewno nie z koniecznością powrotu do niego. Komenda staje się tłem do zabawy, a pies obojętnieje na głos opiekuna i uczy się go ignorować.  W taki sposób właśnie „pali się” komendę.
A można zrobić to skutecznie poprzez utrwalanie skojarzenia słowa z czynnością już od pierwszego powtórzenia, dodatkowo obudowując skojarzenie pozytywnymi emocjami i wymiernymi korzyściami które niesie ze sobą wykonanie polecenia.

MÓW DO MNIE PO IMIENIU

Czy na pewno? Zastanówmy się przez chwilę, w jakich sytuacjach używamy imienia psa robiąc szybki rachunek sumienia. Czy wołamy psa po imieniu chcąc go przywołać, odwołać, odesłać, zatrzymać, spowodować by przestał coś robić, a może by wykonał komendę której nie chciał wykonać? Zwykle tak to właśnie wygląda – imię psa w codziennych sytuacjach jest zdecydowanie nadużywane, co skutkuje tym, że pies nie wie, czego opiekun w danym momencie oczekuje.
Imię powinno być jedynie wprowadzeniem do użycia komendy np.  „FAFIK DO MNIE” lub „FAFIK WARUJ”. Co do zasady natomiast, imię powinno wyłącznie wywoływać reakcję w postaci skoncentrowania uwagi na opiekunie oraz być informacją dla psa, że zwracamy się właśnie do niego i oczekujemy, że będzie teraz uważnie nas słuchał.

DO MNIE MÓWISZ?

I ostatnia kwestia, nad którą warto się zastanowić–skąd nasz pupil wie, że zwracamy się właśnie do niego? Przecież mówiąc np. „CHODŹ DO MNIE” możemy równie dobrze zwracać się do dziecka, drugiego psa, czy kota sąsiada. Nasze psy nie mogą stale poświęcać stu procent uwagi na to co i do kogo mówimy. Uczą się wiec filtrować i ignorować nasze słowa. Dlatego zwracając się do psa, najpierw należy uzyskać jego uwagę i skoncentrować na sobie.
Nasze psy bardzo dużą uwagę przykładają do mowy ciała. W ich świecie to mowa ciała jest najważniejszym, obok zapachu, nośnikiem informacji, ważniejszym od sygnałów dźwiękowych. Kiedy zwracamy się ciałem w ich stronę, nawiązujemy kontakt wzrokowy lub kierujemy w ich stronę gest, dajemy jasny i czytelny komunikat, że w danej chwili zwracamy się właśnie do psa. Jednak trzeba także nauczyć się odpowiednio z mowy ciała korzystać i panować nad własną ekspresją, nie trudno bowiem o chaotyczne ruchy i niezrozumiałe bądź mylące gesty, które wprowadzą dezorientację i dezinformację w komunikacji.

 

opracowanie własne DOG-NET
autor: Hanna Bota behawiorysta/trener

0 komentarzy

Wyślij komentarz